Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
    Wszystko mnie boli. Jeżeli jest jakaś część w moim ciele, która istnieje i jest, to uwierz mi, że w tym momencie boli. Boli mnie każdy jeden kawałek, który składa się na budowę mojej osoby, zarówno tej fizycznej jak i psychicznej. Wyrazem tego bólu jest naprzemiennie płacz i krzyk oraz otępienie i patrzenie w ścianę. 
    Nigdy nie przypuszczałam, że powrót do przeszłości może mnie tyle kosztować. Nie spodziewałam się, że stwierdzeniem 'wyślij więcej zdjęć' poruszę całą lawinę, która teraz stacza się w dół i zasypuje mnie, ale tak magicznie, wybiórczo. Zasypuje całe moje ciało, a twarz zostawia nietkniętą, abym nie umarła za szybko i abym mogła przeżywać i cierpieć. Rozważać na nowo, po latach i zastanawiać się co by było gdyby. 
    Większość ludzi ma chyba tak, że obwinia innych o swoje nieszczęście/niepowodzenie/zaistniałą sytuację. Ja bym cholernie chciała rozwinąć taką umiejętność. Jedyne co mi wychodzi, to dopatrywanie się swojej winy i próba wzięcia odpowiedzialności na swoje barki. Nagle, tak w odniesieniu do przeszłości, zamarzyło mi się odezwać do tych wszystkich ludzi, którzy byli (lub bywali), a już ich nie ma. Razem z tą chęcią pojawiła się też taka zagwozdka, jak to się stało, że przestali być. Dlaczego mnie zostawili, skoro ja tak potrzebuję, aby mnie nie zostawiać, aby przy mnie być i dodawać mi otuchy. Pierwsza myśl to było takie 'no tak to, przestaliście utrzymywać ze sobą kontakt, to takie dziwne? Przecież miał/a taką samą drogę, żeby się odezwać.'
    Myśl druga brzmiała 'przecież mogłaś walczyć. Mogłaś pisać i męczyć i dopytywać, a jeśli dostałabyś wyraźny sygnał, że to jest za dużo, to mogłaś słać kartki dwa razy do roku na święta.'

    A trzecia myśl zamieniona w czyn była taka, że po prostu wysłałam zdjęcie i napisałam 'patrz co się z nami stało od tamtej pory'. Dostałam odpowiedź niemal błyskawicznie.

    'Długo Ci to zajęło, ale cieszę się, że wreszcie się odezwałaś'. 
Oh, jak dawno mnie tu nie było. Jakie to zabawne, że wracam tylko, gdy czegoś potrzebuję, czyż nie?
5650 afd3 420
to soothe 
Reposted bykatkad katkad
A typical day would be—you show up around 4 p.m. at the studio and then play The Legend Of Zelda for about three or four hours, then get dinner, and then start working,” Beavan remembered. “That was pretty much our thing. By 7 in the morning, Flood and I had probably drunk 10, 12 cups of coffee each, and we’d just sit out on a bench and watch the sun come up. It was amazing, totally cool.”
I hope some people do like it. But if they don’t, I can still go to sleep at night knowing that I did what I felt was right.
I'm the fury in your head,
I'm the fury in your bed,
I'm the ghost in the back of your head

Quiet the furies in your head,
Quiet the fury in your bed,
I'm the ghost in the back of your head
— spanish sahara
- Cholera. Ładne to.
Zrywam pojedynczą gałązkę, przytykam do nosa i wciągam z całych sił powietrze. Nie czuję zapachu, nie ma go, po prostu, te kwiaty akurat nie pachną.
Patrzy na moje dłonie, przygląda im się, lustruje wzrokiem. Po chwili zwraca jednak swoje oczy na chwasty, które wyraźnie jej zawadzają. Sięga swoją dłonią przed siebie by je wyrwać, pozbawić życia, odrzucić gdzieś na bok. 
- Zerwij ile chcesz. Weź trochę dla mamy, wstawi do jednego ze swoich wazonów. - Siłuje się ze szkodnikiem, on wyraźnie nie chce dać się pokonać, nie chce wyjść z ziemi. - Też mi się podobają, są przepiękne, takie... Niewinne. - Mówi, a chwast łaskawie łamie swą wolę przetrwania i wychodzi, razem z korzeniami.
Zastanawia się chwilę co począć dalej z rośliną, którą dzierży w dłoni. W końcu odrzuca ją na bok i szuka swoimi oczyma następnego ochotnika do pozbawienia życia.
- Zerwałam je kilka dni temu. Kilka gałązek, zupełnie jak ty teraz - Marszczy czoło, dostrzegła kolejny obiekt do likwidacji. - Ale wiesz, nie przetrwały długo. Postały w wodzie kilka dni. - Zamiera w bezruchu. Marszczy czoło. - Przeminęły.
Zwraca swoją twarz w stronę mojej, wciąż jednak nachylając się gdzieś przy ziemi, dłońmi błądząc wśród brązowych bruzd w poszukiwaniu czegoś, czego chciałaby się pozbyć. 
Patrzy mi prosto w oczy. Widzę tę zieleń, taką oliwkową, taką wyjątkową, bo z brązowymi obwódkami wokół źrenic. Taką wyjątkową, bo zieleń jakby zaczerpnięta z oliwek, a brąz jakby z ciemnego piwa w moim ulubionym pubie. Co ona widzi? Jak dużo wie? Dlaczego nagle odwraca wzrok w stronę swoich stóp?
- Wszystko przemija. 
A ja czuję, że coś we mnie umiera.
5443 39f1 420
Kraków
Reposted byscianizmkrakowzawszespokounsteadyshypantaloniarapocheirylanatramentovvaniedotetamkrolowa-snieguzembatabjureczkozembata
5854 b84b 420
05/2015
5528 26e7 420
05/2015
I think you hide
When all the world's asleep and tired
You cry a little, so do I

I think you hide
And you don't have to tell me why
You cry a little, so do I

I know you've tried
But something stops you every time
You cry a little, so do I

And it's your price
That's keeping us still so far apart
But if you give a little, so will I
2475 bf17 420
Kraków
2400 e861 420
Kraków
Reposted byalesnobjuzcienielubiekrolowa-sniegumyslnadziskfiatilovesweetsveezkitewalkjas1minezembatakwasmiloszpocheitsnotiwpolandiascianizmkrakowzawszespokozembata
2329 b3eb 420
Kraków
Reposted bykrolowa-snieguleszekzukowskiapatycznamissmiserableoxygeniumpochehysteriebarricadescianizmkrakowzawszespoko
2095 2bd8 420
Reposted bySchuylermoonlitskyjustTellMeThatYouHateMekrakowzawszespoko
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl